Z pewnością prawie każdy słyszał już kiedyś o usłudze zwanej pozycjonowaniem. I mniej więcej wie o co w niej chodzi oraz ma swoje zdanie na ten temat.
W końcu prawie na każdym kroku firmy pozycjonerskie (np. agencje interaktywne, agencje 360), ale nie tylko obiecują nam, że z jego pomocą poprawią pozycję strony internetowej w wynikach wyszukiwania. Większość ludzi tak naprawdę nie interesuje się tematem jak taki proces w praktyce wygląda. Co najwyżej bywają dość niezadowoleni z faktu, że muszą do tego procesu przygotować stronę. Jedyne czego oczekują to efekty.
Pozycjonować można na różne sposoby nie mniej jednak istnieją dwa główne podejścia, które dominują branżę. Chodzi o White Hat SEO (WHS) oraz Black Hat SEO (BHS).
Warto tu wspomnieć, że te drugie działania (nie wszystkie) często na początku mogą przynieść dobre efekty (niekiedy wręcz rewelacyjne), jednak z biegiem czasu działania takie mogą doprowadzić do nałożenia filtra Google na stronę.
Dla tych, którzy jeszcze nie do końca zdaja sobie z tego sprawę – w Polsce pozycjonujemy się głównie w Google! Google jest bowiem najpopularniejszą wyszukiwarką internetową, to z niej pochodzi większość ruchu na stronach.
O White Hat SEO przeczytacie tutaj.
Black HAT SEO (czarny kapelusz SEO) są to działania, które mają za zadanie w jak najkrótszym czasie poprawić pozycję witryny w wynikach wyszukiwania. Jeszcze kilka lat temu z pomocą tych metod zajęcie pierwszej pozycji zajmowało bardzo mało czasu (w przeciwieństwie do dozwolonego pozycjonowania gdzie na efekt możemy czekać nawet kilka miesięcy). W tym miejscu warto zwrócić uwagę, by nie mylić płatnych reklam z organicznymi wynikami pozycjonowania. Wiem brzmi abstrakcyjnie, ale sporo osób nie rozumie różnicy między pozycjonowaniem a płatnymi reklamami. Uważają oni, że pozycję w wynikach wyszukiwania można kupić.
Czyli jakie działania SEO nie są obecnie (na listopad 2020) zalecane dla witryn internetowych!
– tekst, który nie ma sensu dla użytkownika, ale może zawierać słowa kluczowe wyszukiwania
https://support.google.com/webmasters/answer/2721306?hl=pl
– tekst przetłumaczony przez zautomatyzowane narzędzia i opublikowany bez wcześniejszego sprawdzenia przez człowieka
– tekst wygenerowany przy użyciu automatycznych procesów, np. łańcuchów Markowa
– tekst wygenerowany przy użyciu technik automatycznego dobierania synonimów lub zaciemniania kodu
– tekst wygenerowany przez kopiowanie treści kanałów Atom/RSS lub wyników wyszukiwania
– łączenie zawartości innych stron internetowych bez dodawania wystarczającej ilości własnych treści ani dodatkowych funkcji
Korzystanie z tych metod może się skończyć nałożeniem filtra algorytmicznego. Co w praktyce oznacza w najlepszej sytuacji, że nasza strona trafi na sam dół wyników wyszukiwania lub zostanie usunięta z indeksu.
Jak to się mówi coś za coś. Szybki awans w wynikach i równe szybki spadek.
Czasami jeżeli nasza strona jest naprawdę wartościowa i w miarę szybko zrezygnujemy z tych praktyk po pewnym czasie strona może znów się pokazać w wyszukiwarce.
Istnieje kilka powodów, dla których ludzie decydują się pozycjonować w ten sposób:
Na metodę tą decydują się więc często firmy lub osoby, które z różnych powodów chcą być jak najwyżej w wynikach wyszukiwania. Czasami nie obchodzi ich przy tym, że domena na której znajduje się strona może być w przyszłości całkowicie nie do użytku. Właśnie z powodu nałożonego filtra.
To czy ktoś zdecyduje się na ten typ pozycjonowania zależy tylko i wyłącznie od niego. A przynajmniej tak być powinno. Bo w praktyce czasem właściciele stron nie są informowani jaką metodą będą pozycjonowani. Efekty tego bywają różne. Niekiedy bowiem pozycjonerom udaje się balansować na granicy obu typów pozycjonowania. I tak naprawdę nie odczuwamy negatywnych efektów a jedynie pozytywy. Przynajmniej do zmiany algorytmu.